sobota, 23 marca 2013

Dobra najpierw drugi rozdział mojego opowiadania.
Tego dnia wstałam dość wcześnie. Chciałam się dobrze przygotować na rozmowę kwalifikacyjną. W głowie ułożyłam sobie już wypowiedzi i wszystko sobie zaplanowałam na wszelaki sposób. Później zabrałam się za mój wygląd. Umyłam włosy i delikatnie je zakręciłam, zrobiłam delikatny makijaż. Później poszłam do mojej mini garderoby w poszukiwaniu stroju. Wybrałam obcisłą czarną sukienkę do tego czerwony sweterek i neonowe czerwone balerinki.
Zbliżała się już 15 więc wsiadłam do auta i wyjechałam do biura w którym miałam się spotkać z Scooterem.
Gdy już dojeżdżałam do  miejsce mało co nie zdeżyłam się z jakąś babą na parkingu. Spokojnie stanęłam i wystraszyłam się że coś mogło się stać. Nie myliłam się .. Wysiadłam z auta i pobiegłam do samochodu tej kobiety. Otworzyłam drzwi. Kobieta była w szoku, nie mogła wykrztusić z siebie słowa.
- Spokojnie Proszę panią słyszy mnie pani ? Proszę spokojnie oddychać
Kobieta dostała drgawek. Nie zastanawiając się długo zadzwoniłam po pogotowie. Przyjechało po dość krótkim czasie. To dobrze.
- Zna pani nazwisko tej Kobiety ? - Spytał jeden z lekarzy
- Nie .. Ale zaraz - przyjrzałam się jej uważnie - Wiem kto to  ! To jest mam Justina Biebera !
- Czyli Bieber ? Tak ?
- Tak ..
- Ma pani numer do kogoś z rodziny ?
- Nie nie znam jej
- To jak to się stało ?
- O mało co się nie zderzyłyśmy autami !
- O jej .. To może być jakiś szok
- I co teraz ?
- Musimy ją zabrać od szpitala
- Dobrze , ale ..
- Ale ?
- Może mi zadzwonić na jakim oddziale leży ?
- Noo .. Dobrze niech będzie .. Proszę o numer telefonu ..
- Proszę - Wyciągnęłam karteczkę i napisałam
- Będziemy w kontakcie.
Przez to zdarzenie była już godzina 16:30. Byłam pół godziny spóźniona na spotkanie. Szybko pobiegłam pod biuro, ale w drzwiach minęłam się ze Scooterem.
- Halo ! Dzień Dobry to ja byłam umówiona na spotkanie !
- To pani ? A.. przepraszam , ale spóźniła się pani a już jestem zajęty .. Przepraszam
- Ale nie rozumie pan
- Przykro mi do widzenia !
Byłam na maksa wkurzona.. Stałam tam pod tym biurem jak głupia i nagle z moich oczy zaczęły płynąć łzy ..
- Daj mi spokój ! Nie mam ochoty na żadne spotkania ! Nie mogę się wgl. do mojej mamy dodzwonić ! Daj mi spokój !
Usłyszała za sobą ten głos i nagle coś lub ktoś na mnie wpadł, z taką siłą że przewróciłam się.
- O jejku przepraszam bardzo !
- Spoko - Przewrócił się na mnie Justin. Prawdziwy Justin Bieber.
- Przepraszam. Kompletnie cię nie zauważyłem..
Z mojego kolana na które upadłam z całą siłą na chodnik zaczęła płynąć krew ..
- O nie ... Poczekaj pomogę ci .. Albo nie .. Chodź
- Jak mam iść ?! Strasznie mnie boli
- No tak .. - Powiedział to i wziął mnie na ręce. Zaniósł mnie do swojego auta i posadził na siedzieniu.
- Zawiozę cię do szpitala
- Dziękuję
- A tak wgl. jak masz na imię ?
- Natalia
- Ooo... Jakaś taka miała się zjawić dziś na rozmowie o pracy, ale nie pojawiła się .. Jak zwykle ktoś coś mi musi spieprzyć ! Chciałem ten czas spędzić z rodziną .. Ale ...
- Justin ! To ja jestem tą Natalią
- Co ?
- Miałam naprawdę ważny powód !
- Ciekawe jaki ?!
- Twoja mama !
- Co ?
- Jest w szpitalu ! Rozumiesz ?
Justin gwałtownie zahamował auto. Wysiadł czaskając drzwiami. Odszedł kawałek od auta. Chciałam wyjść do niego, ale noga zbyt bardzo mnie bolała.. A poza tym zaczęła jeszcze bardziej krwawić.
Po jakichś 5 minutach. Z załzawionymi oczami wrócił do auta.
- Co się stało ? - Spytał przez łzy
- Sama nie wiem ..
- To skąd wiesz że jest w szpitalu ?
- Posłuchaj .
- No Dawaj !
Nie odezwałam się nic.. Poczułam że ja zaraz zacznę płakać. Był bardzo zły i smutny.
- Przepraszam - Powiedział - Wiesz co się stało  ?
- Mało co nie zderzyłam się z nią dziś na parkingu .. Jest w szoku ..
- W jakim szpitalu ?
- Niewiem
- Cholera !
Zadzwonił mój telefon. Dzwonił lekarz
- Jest w szpitalu w LA tym obok plaży obok studia
- Wiem gdzie - Włączył auto i jechał z taką prędkością jakiej nie da się opisać.
Gdy dojechaliśmy wybiegł z auta i pobiegł do szpitala. Ja zostałam sama z krwawiącą nogą.
Wrócił po jakichś 30 minutach.
- Przepraszam ! Naprawdę przepraszam ! Byłem wstrząśnięty ! Jejku przepraszam !
- Już dobrze - Ostrożnie wyciągnął mnie z auta i zaniósł do szpitala.
W szpitalu oczyścili mi ranę, założyli opatrunek i powiedzieli że się zagoi. Wyszłam z gabinetu. Byłam bez torebki, bez auta, bez niczego. Nie miałam nawet jak zadzwonić po taksówkę .. Wyszłam ze szpitala.. Auta Justina też nigdzie nie widziałam. Usiadłam więc na ławce. Czekałam na jakąś taksówkę, ale zamiast niej podbiegł do mnie jakiś gościu i zaczął wyzywać. Nie wiedziałam o co chodzi. Gościu już prawie mnie uderzył, ale w mojej obronie stanął Justin. Odepchnął kolesia a mnie znów wziął na ręce i odniósł pod szpital.
- Nie pojechałeś do domu ?
- Nie .. Jestem tu .. Mamy jeszcze nie wypisali noi musiałem sprawdzić co z twoją nogą . A właśnie jak ona ?
- Dobrze ..
- Jeszcze raz przepraszam
- Spoko
- A propo tej rozmowy o pracę to ..
- To ?
- Pasuje ci dziś o 20 u mnie w domu ?
- Yyy .. Jeśli odzyskam moje auto i torebkę to Okey.
- A . Okey
- haha
- Haha to jesteśmy umówieni
- Tak.. Chciałabym jeszcze zobaczyć co u twojej mamy mogę ?
- Jasne
- A który ma pokój ?
- 128
- Dzięki
- Okey
Weszłam do szpitala w poszukiwaniu sali.
Dobra to tyle na dziś misiaczki. Później dopiszę część w szpitalu i rozmowę o pracę xd. Mam nadzieję że wam się spodoba ta część ;d

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz